LET US FILL IN ALL THE BLANKS

O mnie

Cześć!

Nazywam się Iwona i właśnie spełnia się moje wielkie marzenie.

Każdy ma jakiegoś bzika – ktoś kolekcjonuje butelki po Frugo, ktoś wącha książki przed ich przeczytaniem, a jeszcze ktoś inny segreguje kolorystycznie skarpetki w szufladzie, koniecznie oddzielając te domowe od tych wyjściowych. Ja oczywiście też mam bzika (nie jednego, oho!) – strasznie nie lubię pustych ścian 🙂  Widzę taką i od razu nakładam na Nią w myślach projekcję – ramy, rameczki, obrazy, zdjęcia… To już chyba choroba i to raczej nieuleczalna. Niesamowicie cieszy mnie fakt, że coraz większą wagę przykłada się do upiększania Naszych wnętrz. W sklepach półki uginają się od ciekawych ramek, w sieci coraz więcej zdolnych ludzi proponuje szalenie kreatywne grafiki. To dla mnie jak lek, plasterek na kłujące od pustki serce. Wiecie co byłoby jeszcze piękniejsze? Większa personalizacja! Kupujemy bowiem najczęściej to, co aktualnie modne, rzadko kiedy otaczamy się obrazami niedosłownymi, obrazami które świadczą o Naszej odrębności, o których można godzinami rozmyślać i o nich opowiadać. Odważmy się i pokażmy więcej siebie na ścianach Naszych mieszkań. To takie cudowne tło, na którym możemy przedstawić kim jesteśmy, do czego dążymy, jakie są Nasze pasje i kolory grające w duszy. Zapełnijmy je jak kartki w pamiętniku – niech będą wspaniałą podróżą dla Naszych gości, ukojeniem zmysłów po szalonym dniu poza domem, sprytną przypominajką o tym, co dla Nas wartościowe…

 

Blank Space to z jednej strony firma jednoosobowa, a z drugiej strony rodzinna. Gdyby nie mój mąż, nigdy nie miałabym odwagi i siły, aby odważyć się pokazać swoją pasję jaką jest od zawsze malowanie – On wspiera mnie nawet w najgłupszych pomysłach. Gdyby nie mój synek – nie urosłyby mi tak wielkie skrzydła, które zapewniają, że w razie ryzyka upadku – wszystko będzie dobrze. Gdyby nie moi rodzice, nie miałabym tak otwartej na pomysły głowy – sprawili, że nigdy nie bałam się marzyć i patrzeć na świat przez sfokusowane na pięknie okulary. Gdyby nie rodzina i przyjaciele, uwierzyłabym w głos nieokreślonego tłumu i poszła za Nim w bezpieczne, biurowe kąty. Tak, nie jestem sama, kroczy ze mną grupa ludzi, którzy chórem krzyczą ze Mną: LET US FILL IN ALL THE BLANKS! 🙂